Polecamy

© Archiwum Polska Press
[1/3]

Koronawirus. Lekarze obawiają się szczytu pandemii i ostrzegają, że jesteśmy blisko selekcji pacjentów: kogo ratujemy, a kogo nie?

Ponad 8 tysięcy nowych zakażeń dziennie. Przedstawiciele władz mówią o czekających na pacjentów łóżkach i respiratorach. I o pełnej mobilizacji. Minister Jacek Sasin dodaje od siebie, że problemem jest zaangażowanie, zapewne zbyt małe, personelu medycznego. A lekarze zastanawiają się już nie czy, ale kiedy dojdzie do selekcji pacjentów. - Można wyprodukować mnóstwo respiratorów - mówi anestezjolog. - Człowieka, który będzie umiał je obsługiwać, nie wyprodukujemy w pół roku. Przez brak wytycznych pracujemy po partyzancku. I żyjemy w potężnym stresie, działając na zasadzie prowizorki. Ludzie będą umierać. My o tym dobrze wiemy, należy jeszcze uprzedzić społeczeństwo. Bo inaczej będą nam skakać do gardeł.

Najnowsze wiadomości

reklama