Wiersz Czytelniczki o zimie i karnawale, który różni się od tych z minionych lat

KAK
Czytelniczka dzieli się z nami swoim wierszem o karnawale, zimie i koronawirusie Nadesłane
Nasza Czytelniczka kolejny raz o nas pamiętała i podzieliła się z nami swoją twórczością. Z łatwością tworzy rymowanki związane z różnymi tematami. Tym razem nawiązała do zimy i karnawału, innego od tych sprzed lat.

Mors z Yorkshire zbiera środki dla bezdomnych. Akcja charytatywna odbywa się już po raz czwarty

Twórczość Czytelniczki "Pomorskiej" i brodnica.naszemiasto.pl

Święta, święta i po świętach... Nowy Roczek dał już kroczek i zimową aurą zauroczył...
Zaczął się też karnawał, ale niestety podczas pandemii, jak się mówi: "same tandety..", bo nie ma takiego balowania, jak kiedyś - niestety!
Dlatego też napisałam "Zima i karnawał, ale troszkę inaczej" oraz dodałam ciekawostki, które spisałam z prastarej "Pomorskiej", jako stała czytelniczka i jeszcze do tego coś z książki Marii Ziółkowskiej "Szczodry wieczór, szczodry dzień" wydanej w 1989 roku, a kupioną za aż 470 zł polskich, ale warto było! Dlatego polecam do czytania i wspominania oraz korzystania z maseczek, ale najmilej z tych karnawałowych przy ognisku w kominku i wystrojonej choince jak na fotce

Z sympatią Czesława

Zima i karnawał, ale troszkę inaczej...

Karnawał się zaczął, maseczki w modzie,
a my chodzimy troszeczkę w chłodzie...
Co nas tak ziębi, a nawet gnębi?
Może to, że jest inaczej, niż kiedyś bywało
w tym pięknym czasie, czyli karnawale...
Brakuje nam wspólnego biesiadowania,
kuligu, ogniska, śpiewania i rączek grzania...
A maseczki, ale karnawałowe dodałyby uroku
w tym oczekiwanym czasie wspólnoty...
Wielu myślało, że "maseczka" cudownie działa,
ale nowa "szczepionka" jakby ją pokonała…
Marzymy więc, żeby zniszczyła tego wirusa,
a "koronę" z uśmiechem rzucimy do lamusa.
Podczas świąt i w sylwestrową noc były słowa:
Koniec z pandemią, żyjmy weselej, zdrowiej
I to w maseczce, ale balowej…!
A maseczki od dawna były w modzie,
więc jak teraz się z nimi pożegnamy -
to pamiętajmy, że karnawał też letni przed nami.
Na razie śpiew, tańce prawie wszystko zdalnie,
ale bądźmy dobrej myśli w tej kwarantannie.
Jedzmy, weselmy się, opalajmy zmęczone twarze
I będzie lepiej, bo jak z maseczką za mało,
To dodamy szczepionkę, byle się udało!

Ciekawostki przesłane przez Czytelniczkę:

W karnawałowej masce...
Nazwa pochodzi od włoskiego słowa "carnevale", które oznaczało "pożegnanie mięsa" przed Wielkim Postem. Inna wersja wiąże tę nazwę z łacińskim określeniem "wóz okrętowy", czyli "carrus navalis". Oznaczała ona wóz w kształcie okrętu, który prowadził wielkie parady podczas zabaw w starożytnym Rzymie na cześć Boga Bachusa zwanego też Dionizosem. Toczący się wesoło "carrus navalis" przejechał całą Europę. W Hiszpanii, Portugalii, Francji nazwano go "karnaval", u nas "karnawał". W rozpędzie przetoczył się nawet za Ural! Na Syberii widziano jeszcze w początku XIX wieku ogromny okręt, umieszczony dla odmiany na saniach, zaprzężony w siedemdziesiąt par koni! W Polsce karnawał nazywano często zapustami. Na wsiach urządzano kuligi. Sanie zatrzymywały się w kolejnych dworach, gdzie gości czekał poczęstunek i muzyka. W miastach odbywały się kostiumowe bale zwane redutami. Mężczyźni przebierali się za Cyganów, Żydów, olejarzy… Kobiety za Cyganki lub wielkie damy z maskami na twarzy. Już w XVI wieku maszkarnicy krakowscy wyrabiali trzy rodzaje masek zapustnych dla płci pięknej. Maska panieńska z przykrywkami kosztowała złoty, białogłowska 16 groszy, babska 20 gr. Szczególnie hucznie bawiono się w trzy ostatnie dni. Były to ostatki, określane też jako mięsopust. W dawnej Polsce był to okres polowań na grubego zwierza (i na mizeraka z zającem też), okres wesel, balów, hucznych zabaw, maskarad, kuligów, obżarstwa, określanych ogólnym mianem swawoli. Owe zapustne rozrywki były tak wielkie, że co wstrzemięźliwsi kaznodzieje nazywali je nie zapustami, lecz - agape satanas! - "rozpustami". Najbardziej hulaszczo obchodzono właśnie ostatnie trzy dni karnawału, mięsopusty. "Mięsopust" to "mięsa opust", opuszczanie mięsa na czas nadciągającego postu. Dni te nazywają się do dziś "ostatkami", a kiedyś mówiono na nie także "kuse dni" albo "dni szalone". Dziś najbardziej znany jest karnawał w brazylijskim Rio de Janeiro i w Wenecji. Pierwszy z nich rozpoczyna się w ostatni piątek przed środą popielcową. Uczestnicy karnawałowej parady otrzymują symboliczne klucze do miasta. Organizowany jest konkurs samby, w którym rywalizują najlepsi tancerze z brazylijskich szkół tańca. Sami projektują i szyją bajecznie kolorowe i wymyślne stroje oraz układy taneczne. Nie tylko tancerze bawią się i tańczą... Widzowie wstają z miejsc, obsypują się confetti i serpentynami, śpiewają... A wszystko to w ponad 30-stopniowym upale, ponieważ na półkuli południowej jest teraz lato. Inaczej w Wenecji, bo Karnawał kończy wielki bal na Placu Św. Marka, w przeddzień środy popielcowej. Oczywiście uczestnicy przebierają się tam w różne stroje i co najważniejsze nakładają maski. Szampan, trunek z bąbelkami wymyślił przed wiekami pewien francuski zakonnik z zakonu benedyktynów – Dom Perignon. Najsłynniejszy i najdroższy szampan nosi właśnie jego imię.
Ciekawostki zostały zebrane z dawnej „Gazety Pomorskiej” i książki Marii Ziółkowskiej pt. "Szczodry wieczór szczodry dzień" (obrzędy, zwyczaje, zabawy) wydanej w marcu 1989 r., a kosztowała aż 470 złotych polskich.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie